Get Adobe Flash player

Wybrane strony przedwojennego tygodnika - As - Nr 38 z 18 września 1938 r. / rok IV

Z pierwszych stron gazet

Z kraju i ze świata

Gwiazdy, Gwiazdozbiory

Moda, moda, moda...

W kl30 obiektywie

7 Dni Dobrej Gospodyni

Dzisiaj jest: 19 Wrzesień 2018    |    Imieniny obchodzą: Konstancja, January

Zobacz zdjęcia w Fotoplastykonie KL30

ITD - I TYLKO DOBRE

 As - Nr 38/1938 r./rok IV

 

Było... nie minęło...

  CP by casino


       Przywykliśmy o wszystkim, co się świeci w ciemnościach swym światłem, mówić, że „fosforyzuje”. Określenie to jest tak dalece popularne, iż  „fosforyzować” każemy zarówno naszemu świecącemu w nocy zegarkowi, robaczkowi świętojańskiemu, bodajże i o oczach kota mówimy, iż w nocy fosforyzują.

   W jednym z czołowych teatrów warszawskich zastosowano w tym miesiącu oryginalne efekty świetlne: w pewnym momencie zapadały na scenie nieprzeniknione ciemności, a wśród nich świeciły tylko oryginalnym filetowym światłem niektóre przedmioty: chryzantema wetknięta w ubranie jednego z aktorów, jego rękawiczki, szpada i kilka innych przedmiotów. Możemy śmiało zaryzykować twierdzenie, iż niemal nikt z publiczności nie zdawał sobie sprawy z tego – w jaki sposób efekt ten osiągnięto. Sądzono powszechnie, iż przedmioty te są „nafosforyzowane”.

      W danym wypadku chodzi o farby tak zwane „świecące”, naukowo zaś biorąc – o  związki chemiczne, o metale czy minerały, które „samodzielnie” wydzielają światło.

        Problem świecenia pewnych minerałów czy metali, świecenia bez stworzenia przez człowieka źródła światła, jest bodajże najbardziej podobnym zagadnieniem do maszyny o wiecznym ruchu. Wyobraźmy sobie, jakim przewrotem w naszym życiu codziennym byłoby zastosowanie na szerszą skalę wynalazku, polegającego na spreparowaniu zawsze świecących przedmiotów ! Bez uruchamiania maszyny, bez podnoszenia kosztów, ba, bez konieczności zaświecania tego, co ma świecić ! Istne perpetuum mobile światła !

     Stąd też, już w średniowieczu pracowali alchemicy nad odnalezieniem  minerałów świecących, względnie usiłowali je sztucznie wykonać.

      Fosfor, który ma właściwości wydzielania światła, nie mógł zadowolić już nawet średniowiecznych chemików. Świecenie fosforu polega na tym, iż – po prostu spala się, łącząc się z tlenem. Jest więc bardzo nietrwały i zużywa się. Trzeba było więc szukać czegoś bardziej trwałego niż fosfor.

        Pierwszym, który odkrył, iż poza fosforem istnieją pewne świecące minerały, był Galileusz. W roku 1612 odnalazł on w pobliżu Bolonii, na górze Monte Paterno, kamienie, które wydzielały światło: od tej daty zaczynają się intensywne poszukiwania chemików i mineralogów za tego rodzaju minerałami.

           Przez  setki lat trwają te poszukiwania – niestety bez zadawalającego rezultatu.

         Przewrotem w tej dziedzinie i zarazem zaczątkiem fabrykacji farb świecących jest dopiero rok 1910, kiedy to Lenard i Klatt ogłaszają wyniki swoich prac naukowych, wyjaśniając, zgodnie z zasadami nauki współczesnej świecenie pewnych związków chemicznych.

        Wielka wojna zażądała od chemików zastosowania odkrycia w  praktyce. Żądania te szły w kierunku fabrykacji farb, którymi można by powlekać różne przedmioty, by były widoczne w nocy. Niestety zjawiła się nowa trudność przez wiele lat nie do przezwyciężenia: farby wydzielały energię świetlną przez bardzo krótki okres czasu i nie wytrzymywały całej nocy. Poza tym, pod wpływem mgły czy deszczu niszczyły się zupełnie.

       Pełne powodzenie osiągnęli w tej dziedzinie dopiero polscy chemicy – inż. Józef Rojek i prof. Bronisław Brykner, którzy, pracując przez długie osiem lat, spreparowali wreszcie farby o dużej sile światła i – co najważniejsze – o zupełnej trwałości na wszelkie czynniki atmosferyczne, czego nie zdołano uzyskać za granicą. Właśnie farby, zastosowane ostatnio w jednym z teatrów stołecznych, o czym wspominaliśmy powyżej, pochodzą z laboratorium inż. Rojka i prof. Bryknera.

       Życie wykaże, jak dalece farby świecące znajdą zastosowanie w życiu codziennym. Niewątpliwie oddadzą  one olbrzymie usługi wojskowości, zwłaszcza przy obronie przeciwlotniczej. Chętnie będzie się nimi posługiwać teatr do rozmaitego rodzaju obiektów artystycznych.

         Ale i w domu prywatnym znajdzie się szerokie pole do ich zastosowania: choćby następujący drobiazg: powleczenie farbą świecącą kontaktów i wyłączników elektrycznych, dziurek od kluczy w zamkach – jakże ułatwi nam przebywanie  w mieszkaniu ! Można będzie nawet samemu skonstruować coś w rodzaju „zimnej lampy”: po prostu powlec farbą świecącą większą płaszczyznę, jakiś abażur o powierzchni około jednego metra kwadratowego. Naświetlony w dzień, światłem dziennym, będzie on przez całą noc wydawał następnie blask, zupełnie wystarczający do oświetlenia małego pokoju. Oczywiście nie będzie to światło tak silne, by można było przy nim pracować i czytać, niemniej abażur na tyle będzie świecił, iż w pokoju panować będzie półmrok.

 rb.

  

Nasze Asy – Reklamujemy – Nasze Asy – Polecamy – Nasze Asy – Rekomendujemy – Nasze Asy