Get Adobe Flash player

Wybrane strony przedwojennego tygodnika - As - Nr 38 z 18 września 1938 r. / rok IV

Z pierwszych stron gazet

Z kraju i ze świata

Gwiazdy, Gwiazdozbiory

Moda, moda, moda...

W kl30 obiektywie

7 Dni Dobrej Gospodyni

Dzisiaj jest: 19 Wrzesień 2018    |    Imieniny obchodzą: Konstancja, January

Zobacz zdjęcia w Fotoplastykonie KL30

ITD - I TYLKO DOBRE

 As - Nr 38/1938 r./rok IV

 

Było... nie minęło...

  CP by casino

   Jednym z najważniejszych zagadnień z dziedziny aeronautyki, zaprzątającym stale umysły konstruktorów i wynalazców była kwesta absolutnego bezpieczeństwa lotu i możliwość pewnego i spokojnego lądowania w wypadku defektu silnika.

    Rewelacyjne rozwiązanie znalazł po długich latach żmudnej pracy inżynier hiszpański De La Cierva, którego wynalazek spełnia znakomicie wymagania lotnictwa sportowego. Samolot jego, nazwany przez niego „autogiro”, jest konstrukcją zupełnie oryginalną i z punktu widzenia aerodynamiki niezmiernie ciekawą.

   Uderzającą różnicą między  autożyrem, które inaczej nazywamy samolotem wiatracznym lub po prostu wiatrakowcem – a płatowcem, jest kompletny brak stałych skrzydeł przy kadłubie u pierwszego. Zamiast  nich wiatrakowiec zaopatrzony jest w wiatrak, sporządzony z trzech wąskich i długich skrzydeł, umieszczonych na rusztowaniu z metalowych profilów. Skrzydła te obracają się na wspólnej osi, w płaszczyźnie poziomej nad kadłubem. Sam kadłub, jak w normalnym samolocie, trochę krótszy i bardziej beczkowaty, pozbawiony jest steru wysokości i zamiast płozy ma z tyłu małe kółko, które służy do utrzymania kierunku przy kołowaniu po lotnisku, koła podwozia są rozstawione bardzo szeroko.

      Całość czyni na widzach wrażenie nieco pokraczne i groteskowe, brak solidnych szerokich skrzydeł dyskwalifikuje w pojęciu niefachowca autogiro jako maszynę do latania.

      Dopiero w locie okazuje się, jakie zalety przyczyniły się do tak niebywałego rozpowszechnienia samolotów wiatracznych za granicą. Najważniejszą z nich jest zupełna niezawodność „wiatraka”, który dosłownie nie może się „zepsuć” w powietrzu i defekt motoru nie wpływa na jego ruch obrotowy, gdyż kręci się on sam pod wpływem ruchu postępowego samolotu zupełnie swobodnie i powoduje wypór, wystarczający do utrzymania aparatu w powietrzu. Silnik wprawia w ruch  tylko zwykłe śmigło, które ciągnie całą maszynę w przód.

    Trudno w krótkości wytłumaczyć zasadę działania wiatrakowca – wystarczy zupełnie, jeśli się powie, że wiatrakowiec nie jest helikopterem,  to znaczy,  że jego wiatrak nie jest śmigłem, ciągnącym go pionowo w górę mocą silnika, lecz że są to po prostu ruchome płaty, obracające się całkiem swobodnie i luźno na pionowym wale (przed startem jednak wiatrak musi być rozruszany silnikiem za pomocą sprzęgła).

    Prowadzenie i obsługa aparatu w powietrzu jest niezwykle prosta: autożyro nie wymaga skomplikowanej współpracy steru bocznego z lotkami i sterem wysokości. Autożyro  steruje się za pomocą jedynego drążka pionowego i  nie dopuszcza żadnych błędów pilotażu. Skutkiem ruchu wirowego dużych stosunkowo mas, które działają jak żyroskop, maszyna sama zachowuje równowagę i posiada dużą skuteczność nie kołysze się w powietrzu przy stałych podmuchach wiatru.

    Start autożyro jest niezwykle krótki.

    RWD 9 do rozbiegu potrzebuje kilkadziesiąt metrów, podczas kiedy autożyro odrywa się po 3-5 metrach.

  Wreszcie lądowanie jest tak łatwe i proste, że robi wrażenie zupełnej naturalności nawet na laikach: żadnego podchodzenia, precyzyjnego załamywania maszyny, ani punktualnego podciągania i wyrównywania nad samą ziemią.

    Szybkość maksymalna autożyra wynosi już ponad 200 km na godz., co zupełnie zadawala sportowców i turystów, tym bardziej, iż zużywa znacznie mniej paliwa i smaru, niż płatowiec tej samej wielkości i szybkości.

    Dlatego też za granicą autożyro powoli wypiera normalne płatowce z dziedziny sportu i turystyki i już tysiące maszyn kręci swymi wiatrakami nad Anglią, Francją i Ameryką. Możliwość zastosowania nowego wynalazku przeszła wszelkie oczekiwania. Dość powiedzieć,  że policja londyńska używa wiatrakowców do regulowania zbytniego ruchu na ulicach. „Latający policjant” krąży nad miastem powoli i nisko i w razie nagłego wzmożenia ruchu pojazdów na jakimś odcinku, daje sygnał „przyziemnemu” policjantowi, który odpowiednio kieruje część pojazdów innymi ulicami. Wielkie koncerny prasowe przywożą za pomocą autożyra fotografie i reporterów z lotniska wprost na dach redakcji, aby zaoszczędzić cenne minuty, stracone przy przepychaniu się samochodu przez zatłoczone ulice.

    Wiatrakowiec nie nadaje się na razie dla celów wojskowych, gdyż z powodu małej zwrotności, która wyklucza akrobację, nie jest zdolny do walki powietrznej. Niezrównany jest natomiast do robienia zdjęć i regulowania ognia artyleryjskiego, a specjalnie jako łącznik między jednostkami w polu, gdzie brak lotnisk uniemożliwia często pracę zwykłym samolotom.

    Nauka pilotażu wiatrakowca jest całkiem nieskomplikowana i podobno można ją opanować w przeciągu godziny.

    Statystyka nieszczęśliwych wypadków lotniczych nie notuje dotychczas żadnych ofiar katastrof „wiatrakowych”.

   U nas, przy małej sieci lotnisk, znalazłoby autożyro duże zastosowanie w usprawnieniu naszej poczty, która przy naszych złych warunkach drogowych i nieświetnych kolejowych potrzebuje nieraz kilku dni na doręczenie listu na zapadłej prowincji, podczas gdy lotem ptaka list ten znalazłby adresata tanio i pewnie za kilka godzin… Ale to muzyka przyszłości.

 

Zygmunt Czyżowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasze Asy – Reklamujemy – Nasze Asy – Polecamy – Nasze Asy – Rekomendujemy – Nasze Asy